zła

zła

with Brak komentarzy

Niedobra. Zła. Naelektryzowana.

Szukam ciszy, chodzę z kąta w kąt. W każdym na złość już ktoś. Coś.

Gdzie mój kołnierzyk od munduru?

Herbata słodzona? Jak to nie słodzona!

Coś się przypala!

(messenger pika)

Civic na drodze, na 5 liter?

Za głośno. Szurnięcie krzesłem, trzaśnięcie szufladą – jak obelgi. Nogą zawzięcie zgniatam w koszu kartonik po tabletkach od bólu głowy. Plamy na zalanym tego lata suficie ciemnieją. Przedmioty zamieniają się w graty. “No co znowu” z moich ust jak nóż. Czuję jak zima za oknem zwalnia i krzepnie. A życie w środku odwrotnie: ucieka. Na domykaniu szuflad, szukaniu zagubionych, uciekaniu spod spieszących się nóg. Na nie pisaniu. Nie czytaniu. Nie malowaniu.

Jak tamta poetka, marzę o własnym pokoju.


Za to jutro będę dobra. Zobaczycie.

Wstanę rano, kiedy w domu będzie cisza. Zaparzę kubek pachnącej herbaty. Earl grey. Z cytryną. Będziecie przychodzić POJEDYŃCZO 🙂 zaspani, boso. Przytulać się.  A ja będę wdzięczna, że was mam. Pytać o sny. Uśmiechać do uszczerbanego dzbanka i do stycznia. Może coś namaluję.