Patenty bałaganiary – zasada jednej minuty

with 1 komentarz
Email to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestGoogle+

 

OJ! Daleko mi do ideału. Moje zmagania z chaosem i bałaganem trwają już dość długo. Czytałam poradniki, próbowałam naśladować koleżanki, eksperymentowałam. Z otwartą buzią oglądałam perfekcyjną panią domu i nocami śniłam o koszykach (baskets! baskets!). Walka. Skazana w moim przypadku na porażkę. Na szczęście w końcu zmądrzałam i…. zrezygnowałam z pomysłu dążenia do “ideału”.

Ostatnie słowo wzięłam z cudzysłów, bo dziś uważam, że uzależnianie samooceny od czystości okien to trochę słabo. Jest tyle książek w bibliotece. Tyle fajnych blogów, tyle filmów. A soboty to już całkiem szkoda… na mycie żyrandoli. Sobota to świetny czas, żeby całą rodzinką usiąść przy stole; rano zjeść wystawne śniadanie a wieczorem grillować. Jeśli już urządzamy sobie sobotnie porządki – to też rodzinnie. Czasem się umawiamy na przykład na wspólne sprzątanie garażu, albo na prace ogródkowe. Są to  zadania sporadyczne a przez to – całkiem przyjemne. Sprzątanie altany po zimie, uruchamianie oczka wodnego, mycie i testowanie rowerów.

DSC_0110_PerfectlyClear

Wracając do tematu, rezygnacja z dążenia do zdobycia korony idealnej pani domu (tfu) nie znaczy, że (ponownie) pogrążyłam się w nieładzie. Pozostałością wojny jest nie tylko rozejm z samą sobą, ale i kilka sprytnych i sprawdzonych metod. Kolokwialnie rzecz ujmując: jak cos zrobić a się nie narobić.

Niniejszym postem i poniżej zaserwowanym wykładem rozpoczynam więc cykl pt. “patenty bałaganiary”.

Wykład I

Zasada jednej minutki.

Ok – to nie jest mój patent. Piszą o nim wszyscy eksperci. Ja, wasz królik doświadczalny, mogę tylko dodać, że to działa!

Jeśli szacowany czas wykonania danego zadania to mniej niz 1 minuta

– zrób to od razu!

Wprowadzanie zasady w życie.

… nie jest takie trudne. Stopniowo rozbudzicie w sobie wewnętrzną czujność, zainstalujecie w mózgu taki radar, który wychwytuje wszelkie odchylenia od normy; zauważa zadania, których wykonanie trwa tyle co mrugnięcie okiem.

Ten patent nie wpłynie radykalnie i bezpośrednio na ogólny poziom czystości waszego domu (mycie tych cholernych okien trwa pół dnia, o żyrandolach i karniszach nie wspomnę), ale zdecydowanie poprawi  tzw. porządek. Efektem konsekwentnego przestrzegania tej zasady będzie ŁAD.

Wiesz – pajęczynę na karniszu wypatrzy tylko teściowa albo jakiś freak, a dziesiątek par butów zalegających schody nie da się przeoczyć (zauważy je nawet 7-letni kumpel twojej córki).

 

W tej chwili (dosłownie) zrobimy pierwsze ćwiczenie. Podnoszę wzrok znad klawiatury (piszę w kuchni), rozglądam się i rejestruję kilka ognisk zapalnych bałaganu. Miotła nie odstawiona do schowka, szklanka na stole, brudna płyta kuchenna. Co z tego można zrobić w czasie krótszym niż minuta? (…)

No i już jestem z powrotem. Miotła w schowku, szklanka w zmywarce. Kuchenka musi poczekać 🙂 Zresztą… i tak się coś na niej właśnie gotuje

Jeszcze jeden przykład. Idę sobie z pokoju do kuchni. Idę sobie powoli i się rozglądam. Zauważam to i owo. Brudne lustro. Zapomniany ołówek. Zwiędnięty bukiet. W zasadzie zrobienie wszystkich tych trzech rzeczy łącznie  nie zajmie więcej niż minutę. CIACH! Zrobione!

Rozlały się dwie kropelki? Coś się poturlało pod łóżko? Wazonik krzywo stoi? Zrób to co trzeba i zrób to od razu.

DSC_0054

Ściągam buty? Do szafki OD RAZU! Wypiłam sok? Szklanka do zmywarki. Skończyłam zamiatać? Miotła do schowka. Tak – w tą zasadę wpisuje się też zasada kolejna – odkładanie rzeczy na miejsce. Czynność ta w większości przypadków nie zabiera więcej niż jedną minutę, szkopuł jednak w tym aby wszystko…. miało swoje miejsce.

Ale o tym w innym odcinku.

 

Licencja Creative Commons
Zdjecia i ilustracje wykorzystane w artykule są mojego autorstwa (o ile nie zostało to oznaczone inaczej) i są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.

Email to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestGoogle+
  • No proszę. Autor plus 5.