Patatap – co za ulga.

Patatap – co za ulga.

with Brak komentarzy
Email to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestGoogle+

Jedną z wielu*  irytujących cech związanych z rozrywką dziecięcą jest…  yhym “muzyka”. Melodia Old McDonald będzie mnie prześladować już na zawsze. Ihahaaa i muuuuu i beeeee.  Plastikowe gitary i keyboardy. Trąbiące samochodziki i gwiżdżące ciuchcie.

“Młody” usnął… wychodzę po cichutku z pokoju i (#$^%&$%##…)!! “Wdepłam” w troskliwego misia! Miś raźnie podśpiewuje, brzuszkietka (kto oglądał ten wie) mruga, a „Młody” szczerzy dwa zęby.

Muzyczka towarzysząca zakątkom internetu zrobionym pod “babies”, “kids” i “toddlers” to kolejne utrapienie. On-line puzzle, kolorowanki… a w tle… gummi miś!

 

Jak żyć? Są dwa mozliwe scenariusze: albo Młody zepsuje mój gust albo ja zacznę kształtować gust Młodego.

Aby się uchronić przed degrengoladą:

Po pierwsze – zaklejam taśmą wszelkie otwory z których wydobywają się dźwięki. To zazwyczaj mocno ogranicza ilość decybeli.

Po drugie – sprytnie pozbywam się upier.. zabawek. Coś się zepsuje (usunęłam baterie), coś wpadło do wanny…

Co bardziej asertywni rodzice uprzedzają ciocie i babcie, że tego typu badziewie będzie ocenzurowane i bezlitośnie odrzucone. U mnie niestety kiepsko z asertywnością.

Aby zbawić młodego…

Podsuwam mu:

patatap.com

Skaczemy sobie po literkach klawiatury. Klik klik…
I rodzi się… coś naprawdę pięknego i nastrojowego. Na patatap nie da się „fałszować”. Dźwięki są taaaakie przyjemne dla ucha. Relaxxxx. Ambience. Spacja przenosi nas w coraz to nowe klimaty.

Coś dla ucha i coś dla oka

Młody nie tylko fajnie akompaniuje! Na ekranie monitora pojawiają się wysmakowane i dopasowane do dźwięków i nastroju animowane grafiki. Bajka!

 

* oj wielu, wielu – cdn

Email to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestGoogle+