Ogród bez-miar

with Brak komentarzy
Email to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestGoogle+

 

Uwielbiam ogród w maju.

Teraz wszystko jest wyjątkowo piękne; zieleń bujna i soczysta, kwiaty przepyszne, kruche od deszczu…

Mieliśmy ostatnio kilka deszczowych, ale ciepłych dni. Zapach bzu po deszczu – marzenie! Na policzku ciepłe krople strącone z poruszonej huśtawką gałązki winorośli, która próbuje owinąć się dookoła sznurka. Zawieszona w powietrzu, z kubkiem białej kawy w ręce, bujam się lekko i słucham sobie szpaków na leszczynie i myślę – jak mi dobrze!

Zdaję sobie sprawę że dla wielu z was odpoczynek w ogrodzie to także wkopywanie i wykopywanie cebulek, nawożenie, pielenie. I nawet trochę wam zazdroszczę. Problem mój polega na tym, że ja się na tym nie znam. Bym chyba musiała jakieś książki przeczytać (a wolę czytać o gotowaniu), poznać różne łacińskie nazwy, zmierzyć kwaśność i zasadowość mojego miniaturowego, kilkuarowego ogródka. Może kiedyś. Dzisiaj się jeszcze trochę pohuśtam.

Moja M na huśtawce z IKEI:

mimi

Piękny ten mój ogród. Jak to możliwe, skoro nie pielę i nie nawożę? Już tłumaczę:

Przy pomocy mojego męża i mojej mamy wprowadziłam do ogrodu wyłącznie takie rośliny, które nie dość, że są piękne to jeszcze wdzięcznie rosną bez mojej pomocy. Kwitną nie pytając mnie o zgodę, zimują bez okrywania, same się rozsadzają i same co roku tworzą coraz to nowe kompozycje rabatki. O niczym nie trzeba pamiętać, niczego nie trzeba mierzyć. Ogród bez-miar.

Tym z was, którzy tak jak i ja chcieliby cieszyć się pieknym ogródkiem, nie wkładając weń jednocześnie większej ilości wysiłku opowiem teraz o moim sposobie na urządzenie ogrodu oraz o gatunkach roślin, które ja wybrałam.

Drzewa liściaste

W najdalszej części ogródka  posadziliśmy kilka dużych drzew liściastych. Tworzą bujną, zieloną ścianę – aż miło wyjżeć przez okno. Wiadomo – jesienią bedzie trochę grabienia, ale ta czynność nie wymaga doktoryzacji z ogrodnictwa. W przeciwieństwie do drzew owocowych nie wymagają oprysków; są odporne na szkodniki i choroby.

 

Moje drzewka mają swoją historię. Dąb pochodzi z rodzinnego siedliska pod Ulanowem .  Strzelista lipka o liściach większych od mojej twarzy, jako młodziutka sadzonka przetrwała prawie rok przygnieciona stertą desek. Buczek przyjechał z Krynicy Górskiej, Olszyna – starowina. 

Mam jakąś awersję wobec iglaków. Sosny i jodły – to jeszcze rozumiem, ale np.  tuje to jakieś takie… cmentarne są. Cyprysy mi się podobają, owszem, i to bardzo – ale tylko na dziko, w Chorwacji 🙂

 

… nocny gość:

 

Paprocie i konwalie

Pod drzewami pas paproci i konwalii. Uważam ze paprocie są przepiękne i z jakichś powodów niedoceniane w ogrodach. Nie rozumiem dlaczego… Posadziliśmy ze dwa kłącza parę lat temu – dziś paprocie porosły całą szerokość podwórka wzdłóż płotu. Marudy powiedzą, że paprocie zawładną całym podwórkiem. Prosta metoda na ograniczenie rozrostu to oddzielene ich od trawnika jakąś palisadką.

dtp92

Pomiędzy paprociami są mniejsze i większe lampki. Podświetlone korony drzew i liście paproci nocą wyglądają magicznie.

DSC_0073

Trawnik

Doskonale rozumiem, że można czerpać radość z pielęgnacji roślin. Ale przyjemności płynącej z koszenia trawy (i to jeszcze kosiarką spalinową) nie zrozumiem nigdy. Rozległy jak pole golfowe trawnik przez rezydencją – to nie moja bajka.

Mam taki niewielki kawałeczek trawnika. Usiany chwastami takimi jak mniszek lekarski, koniczyną i fiołkami. Perfekcjonizm zabija radość i pozbawia nas tak wielu przyjemności! Będąc posiadaczką wypielęgnowanego trawnika nie miałabym dmuchawców dla dzieci, nie mogłabym polować z nimi na czterolistną koniczynkę.

dtp9

 

Wiejski ogród

Wzdłuż bocznego płotu posadziliśmy groszek pachnący. Zwykła siatka obrasta co roku pięknie pachnącymi pnączami. Przed groszkiem trochę rabarbaru (też piękny i jaki pyszny) i kilka truskawek. W tej części ogrodu mamy jeszcze pnącą różę i kilka rabatek kwiatowych mojej mamy. Irysy, lilie, niezapominajki, śmierdziuchy (?), kosmos, słoneczniki, dzikie proso. Takie kwiatki z wiejskiego ogródka. Kocham! W pogoni za egzotyką zapominamy o tych skromnych roślinkach. Mam nadzieję, że powrócą – tak jak moda na tradycyjne imiona dla dzieci.

 

dtp91

dtp4

dtp5

Kuchenny zakątek

…przychodzę tu po koperek, po natkę, po szczypiorek. Z mojej inicjatywy do tych tradycyjnych roślin dołączyła bazylia, rozmaryn, tymianek, mięta, oregano i po raz pierwszy w tym roku – szałwia.

Taki ogródek to skarb. Grillujemy sobie rybkę albo kurczaka? Na mięsie ląduje gałązka rozmarynu. Tymianek pasuje do wszystkiego. W szklance z wodą ląduje listek mięty. Pomidorki polewam oliwą i posypuję natką albo bazylią. Plastry sera polewam miodem i posypuję miętą, albo solę i podaję ze szczypiorkiem. Chrupiące pieczywo, solona (najlepszą solą) oliwa z drobniutko posiekaną natką na spodeczku. Mniam.

dtp6

Zwierzęta

Druga połowa ogrodu to królestwo psów… i dwóch 40-letnich czereśni. Czereśnie obrosły jakimś bluszczem, dzięki czemu cały rok są zielone. Co roku gnieżdżą się w nich ptaki (w tym roku mamy małe sójki) Pod drzewami trawa i wielkie okazy hortensji (świetne do suszenia na bukiety). Tutaj moja mama sadzi co roku funkie. Są piękne, ale stosunkowo pracochłonne.

 

Ogródek jest mały. Za płotem betonowa ulica.

Marzy mi się taki ogródek, którego sąsiadem będzie Pan Las…

 

 

Licencja Creative Commons
Zdjecia i ilustracje wykorzystane w artykule są mojego autorstwa (o ile nie zostało to oznaczone inaczej) i są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.

Email to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestGoogle+