Chorwacka Istria według Stalove

with Brak komentarzy

Chorwacka Istria według Stalove: noclegi, pogoda, plaże, atrakcje i pamiątki.

Ha! kolejny przewodnik wczasowy, będący zarazem wspomnieniem zeszłorocznych wakacji na chorwackiej Istrii, piszę w dopiero kwietniu. Ale może to i dobrze? Właśnie teraz wielu z Was, wertując otchłanie internetu, poszukuje inspiracji to tegorocznych wojaży. Kto wie? Może uda mi się kogoś nakłonić do odwiedzenia Istrii – zielonego trójkąta chorwackiej ziemi kąpiącego się w wodach północnego Adriatyku. 

Podróż z Podkarpacia dała nam pretekst do odwiedzenia – już po raz drugi w historii naszych podróży – przepięknych Alp Julijskich. Ale o tej cudnej krainie opowiem Wam kiedy indziej. Teraz pokażę wam tylko kilka zdjęć. Na zachętę 🙂

Podróż na Istrię odkładałam bardzo, bardzo długo. Istryjskie gaje oliwne marniały w moich oczach wobec dalmatyńskich palm i cyprysów. Garbata Ućka, ledwo punkcik na mapie, traciła na atrakcyjności w porównaniu z potęgą skalistych masywów Velebitu i Biokowa, których urok poznałam podczas licznych, minionych podróży. Jak to się więc stało że spośród kilku branych pod uwagę chorwackich destynacji w końcu wybraliśmy Istrię? Otóż: zadecydowała pewna piękna villa. Strzelista wieżyczka Belle Epoque przeglądająca się w morskiej toni. Pachnący lawendą, ustrojony w oleandry balkon z widokiem, którego horyzont sięgał zamglonych garbów wysp KRK i Cres.

Istria Chorwacja: noclegi

Nie po raz pierwszy obietnica zamieszkania w ciekawym, unikalnym miejscu wyznaczyła nasze szlaki. Tak było także w przypadku innych naszych podróży. Do dziś wspominamy magiczny ogród i chatkę u pana Sorina w rumuńskim Siedmiogrodzie. Przytulny loft w Tallinie, z którego okien (i wygodnych parapetów) roztaczał się piękny widok  na stare miasto.

co warto zobaczyć w estonii

Loft w Tallinie

Skoone Old Town Studio

Tym razem po raz pierwszy skorzystaliśmy z serwisu airbnb. Wszystko przebiegło gładko i bez komplikacji. Wszyscy potencjalni gospodarze, z którymi rozmawiałam cierpliwie i szybko odpowiadali na moje pytania.

Widzę, że nasze mieszkanie nie jest już w 2019 roku oferowane. Może nasza gospodyni zdecydowała się na remont – na który, trzeba przyznać, przyszła już chyba ostatnia chwila 🙂 

Widzicie… Jestem osobą która przygodę i doznania duchowe ceni sobie o wiele wyżej niż wygody. Autentycznie cieszy mnie, kiedy w kuchni zamiast ekspresu znajduję srebrzystą kawiarkę. Nie przeszkadza mi, że tynk sypie się z sufitu – pod warunkiem, że ten sufit, zdobiony w stiuki, znajduje się 4 metry nad moją głową. Nie martwią mnie skrzypiące skrzyniowe okna zamykane na haczyki, jeśli przeskakując przez nie, niczym Holly Golightly, mogę wyjść na czyjś dach i z tegoż dachu, leżąc na kocu, wypatrywać drogi mlecznej na niebie i zygzaków błyskawic na horyzoncie. 

Przepastne szafy rodem z epoki marszałka Tito  kryły wiele niespodzianek: jak choćby zestaw retro gier planszowych. Skomponowana z rozmaitych naczyń, stylowa w swej przypadkowości zastawa uprzyjemniała mi serwowanie śniadań i podwieczorków. Mmmm… przypomniały mi się skropione oliwą pajdy pszennego chleba, plastry prsutu, koreczki anchois, te oliwki, sery, pomidory słońcem pachnące…

Właśnie miałam pisać o zakupach na targu warzywnym, i wtem uświadomiłam sobie, że nie napisałam w jakiej miejscowości zamieszkaliśmy. Otóż: w Lovranie, jednym z koralików w sznurze miejscowości tworzących Opatijską Rirwierę, o której urokach napiszę więcej w akapicie poświęconym atrakcjom. Akurat nasze nadgryzione zębem czasu mieszkanie było dość tanie. Ale należy zaznaczyć, że ten odcinek wybrzeża, któremu tradycja i historia nadają sznytu luksusowego kurortu, należy do najdroższych na Istrii – a może i w całej Chorwacji. Takie bałkańskie Biarritz z cesarzową Sissi w tle 🙂 Warto dodać, że Lovran jest dużo cichszy niż Opatija, która latem chyba nie zasypia… 🙂

Bardzo dużo ofert ciekawych noclegów dotyczy miejscowości z południa półwyspu. Okolice miasta Pula i przylądka Kamenjak oferują wszystko czego turysta potrzebuje. Mamy wielkie miasto – Pula, a w nim zabytki – i to antyczne. Mamy też atrakcje przyrodnicze – o czym napiszę więcej w rozdziale o atrakcjach. 

Turyści, którzy chcieliby nawet na Istrii odnaleźć nieco dalmatyńskiego klimatu, czyli poszwendać się boso kamiennymi uliczkami średniowiecznych i renesansowych miasteczek, niech kwater szukają na zachodnim wybrzeżu. Czekają na nich Rovinj, Rabac, Novigrad i wiele innych miasteczek. Jest tutaj też kilka świetnie wyposażonych kempingów. Sami mamy na koncie kilka wakacyjnych wypraw na kempingi z biurem podróży Vacansoleil. Gorąco polecam tą formę podróżowania. 

Nasze wakacje pod namiotem opisałam tutaj.

Camping Park Soline w Biograd na Moru

Jadąc na Chorwację, domyślnie szukamy apartamentów jak najblizej morza. Z widokiem na morze. Tymczasem przeglądając Istryjskie oferty widziałam wiele bardzo ciekawych ofert mieszkań i domów położonych w interiorze półwyspu. Są to bardzo często pełne uroku, kamienne, stare siedliska oferujące niepowtarzalną atmosferę wiekowej tradycji regionu. Od plaży dzieli je może godzina – dwie podróży, ale za to można co dzień plażować gdzie indziej. Raz zadać szyku w Opatiji, kiedy indziej skoczyć z klifu na półwyspie Kamenjak, a jeszcze innym razem podziwiać zachód słońca z promenady w Rovinju.

Istria Chorwacja: pogoda

Zacznijmy od wschodniego wybrzeża. Riviera Opatija, wtulona we wschodnie stocza masywu Ućka, może się pochwalić niezwykle łagodnym klimatem. Tutaj, choć to północna Chorwacja, można ucieszyć oczy i palmami, i cyprysami. Co więcej – w ogrodach uprawia się nawet egzotyczne bananowce, kaktusy czy cytrusy. Podczas naszego pobytu codziennie korzystaliśmy z przyjemności kąpieli w morzu. 

Kilka nocy przyniosło burze z piorunami – miało to jednak swój urok i pozostanie miłym wspomnieniem wakacji. To uczucie, kiedy po upalnym dniu na plaży usiadłam na parapecie naszego okna z ciekawą lekturą i szkłem pełnym domowego wina… Ciężkie, ciepłe krople deszczu stukają w połać dachu przede mną. Ten duszny zapach mokrego, gorącego miasta (dach pokryty papą), przepysznej kolacji (na dole jest restauracja) i jodu (morze u stóp)… A dalej na wprost istny spektakl. Zamglona wyspa Cres co raz podświetlana elektrycznym światłem błyskawicy. A potem pomruk gdzieś z głębin Adriatyku albo ogłuszający trzask wprost z niebios. 

 

Klimat Opatijskiej Riwiery zapewnił jej status uzdrowiska, kurortu. Sprawił, że właśnie tutaj, w XVIII i XIX wieku, na zlecenie i na potrzeby zamożnych wiedeńskich i budapesztańskich notabli powstało setki pensjonatów oraz prywatnych willi – pałaców. 

Podczas naszego pobytu wyprawiliśmy się na samo południe Istrii – do Miasta Pula i na półwysep Kamenjak. Było gorąco. Cykady krzyczały jak w Dalmacji. Kurz unosił się spod kół na polnych drogach przylądka Kamenjak. Skaliste wybrzeże, obmywane przez lazurowe fale najpierw ubierało się w środziemnomorską makię a potem chowało w cień dzikich gajów oliwnych i piniowych zagajników. 

A jak wyglądają pogórza interioru? Zielone od sadów orzechowych, od winnic i gajów oliwnych. Urozmaicone zagonami warzyw, prostymi zagrodami, miniaturowymi miasteczkami i urokliwymi kapliczkami. Poprzecinane krasowymi strumieniami. 

O urokach poszczególnych regionów Istrii opowiem za chwilę. Teraz, pozwólcie, pokażę wam kilka obrazków Istryjskiej przyrody.

Istria Chorwacja: plaże

Na istrii, podobnie jak w całej chorwacji nie ma piaszczystych plaż jakie być może znacie znad Bałtyku. Czy mi tego piasku na Chorwacji brak? 🙂 Nie. Nie brak. Kultową, szmaragdową barwę swoich wód Adriatyk zawdzięcza przecież właśnie swojemu skalistemu dnu -do tego przejrzystego kryształu tęsknimy cały rok. Podobnie jak i w całej Chorwacji – każda większa istryjska plaża ma swoją grupę miłośników, każda ma swoje unikalne walory i wreszcie – wiele jest plaż nienazwanych, nieodkrytych i pozostających do zdobycia – właśnie przez Ciebie. 

Plaże Riviery Opatiji to plaże miejskie – te większe to instytucje z betonowymi tarasami, leżakami i parasolami. Z klubową muzyką w tle. Wzdłuż ciągnącej się od Opatiji do Lovranu promednady znajdziesz dziesiątki mniejszych plaż, do których zaprowadzą Cię wąskie, często trudne do zauważenia schodki. Każda plażyczka jest inna, nietrudno znaleźć taką, na której będziecie sami albo co najwyżej jeszcze tylko z kilkoma innymi osobami.

Jeśłi wyruszycie wzdłuż wschodniego wybrzeża na południe, po drodze mijać będziecie szereg przepięknych, rajskich plaż. Niektóre są łatwo dostępne – jak te w miejscowościach Medveja czy Moscenicka Draga. Są też i inne, bardziej odludne plaże, wymagające nieco wysiłku i sprytu aby do nich dotrzeć. Oto plaża Sveti Ivan: aby się do niej dostać trzeba sobie urządzić 10 minutowy spacerek z plaży w Moscenickiej Dradze, bądź przedrzeć się do niej zalesionym zboczem – zostawiwszy samochód na poboczu magistrali 66.

Plaże przylądka Kamenjak. Na granicy terenu rezerwatu wykupujemy bilet, który umożliwi nam wjazd samochodem. Można też zostawić pojazd na parkingu i na zwiedzanie półwyspu udać się na piechotę. A jest co zobaczyć! O atrakcjach będzie niebawem, teraz skupię się na plażach Kamenjaka: znajduje się tutaj kilkanaście oznakowanych, nazwanych plaż i pewnie jeszcze  kilkadziesiąt innych miejsc, w których można urządzić sobie plażowanie. Zobaczcie trzy typowe miejsca na Kamenjaku, jakie my odwiedziliśmy:

Na plaży dinozaurów skały tworzą bardzo ciekawe formacje – całość przypomina gładkie schody i tarasy, które obmywane są przez morskie fale. Jest przepięknie: cudne miejsce na piknik. Nie chce się wracać.

Oto Njive: jedna z wielu bielutkich, żwirowych plaż Kamenjaka, która świetnie nadaje się do zażywania morskich i słonecznych kąpieli. Przy samej plaży znajduje się mały bar i można też skorzystać z masażu. Boki plaży ocieniają pinie – dla mnie możliwość schowania się w cieniu to zaleta plaży. 

Koniecznie zobaczcie położoną na samym południu plażę “Mala Kolumbarica”. Tutaj wykąpią się tylko najodważniejsi – jest to bowiem kąpielisko położone przy klifie, z którego tylko co odważniejsi skaczą do wody. W okolicach plaży są różne atrakcje – widokowa wieżą i karuzela to jedne z nich.

Istria Chorwacja: atrakcje

Zacznijmy od wielkiego miasta Rijeka. Zboczcie proszę z głównej promenady zwanej Korzo w boczne zaułki. Na przykład w uliczkę “Krużna”. Odkryjecie hipsterskie podwórka, smakowite miejsca. Żywe jądro miasta zagarnia coraz to nowe dzielnice. Najpierw oswaja je kolorowym muralem. Potem ożywia życzliwymi lokatorami. 

Zjeżdżamy w kierunku Opatiji. Tutaj ślady monarchii austrowęgierskiej są jeszcze bardziej widoczne niż w Rijece. Mijamy piękne wille i kamienice otoczone parkami i ogrodami pełnymi egzotycznych kwiatów. Perłą wśród ogrodów riwiery jest park przy Villi Angiolina.  Jest to swego rodzaju ogród botaniczny, w którym można podziwiać okazy roślin z całego świata – szczególną sławą cieszą się rabaty obsadzone kameliami. Znajdziecie tu też bambusowe zagajniki i mini plantację bananowców. W samej willi mieści się obecnie muzeum chorwackiej turystyki.

Inną wizytówką miasta jest rzeźba “dziewicy z mewą” ustawiona na skale, w pewnym oddaleniu od promenady. Widoczek z “dziewicą” jest chyba obowiązkową pamiątką na kliszy każdego turysty.

W modnej Abbazji (niegdysiejsza nazwa Opatiji) bywały najsławniejsze postaci ówczesnej epoki – w tym sam cesarz Franciszek Józef, inne koronowane głowy i wielu wybitnych artystów (Antoni Czechow, Isadora Duncan) i buntowników (Włodzimierz Lenin). Nie zabrakło tu i naszych sławnych rodaków: Bywali tu  na przykład Witkiewicz, Sienkiewicz, Konopnicka. Bardzo ciekawy artykuł poświęcony polskim śladom w Abbazji znajdziemy tutaj. W Opatiji znajduje się nawet tablica upamiętniająca tutejszy pobyt Marszałka Piłsudskiego. 

Dzisiejsza Opatija to tętniący życiem w dzień i nocą kurort. Jest to też miejsce wielu ciekawych wydarzeń kulturalnych. Kalendarz imprez linkuję tutaj

Wszystkie miejscowości Riwiery łączy wygodna promenada, a Lovran zamyka Riwierę od południa. Zaletą tego miasteczka będzie dla wielu średniowieczna starówka “Stari Grad” z charakterystycznymi wąskimi kamiennymi uliczkami i centralnym placykiem. Takiej starówki nie znajdziecie w Opatiji.

Wyruszamy dalej na południe. Mijamy piękne plaże o których pisałam powyżej. Na Wysokości Moscenickiej Dragi spójrzcie w górę. Widok jak z obrazka: średniowieczne miasteczko na szczycie wzgórza, Warto je odwiedzić choćby dla pięknego widoku, jaki roztacza się z jego murów – szukajcie tarasu widokowego za kościółkiem Sv Andrije. Miasteczko nosi nazwę Moscenice.

Dalej na południe drogę zagrodzi wam fiord. Trzeba odbić wgłąb lądu. A tam już czeka na was piękny Labin. Miasteczko, w którym warto zabłądzić. Zobaczcie tylko:

Na południu półwyspu leży Pula. Serce Puli to piękna starówka, a jej perełką jest antyczny amfiteatr – jedna z sześciu najlepiej zachowanych budowli tego typu na świecie. Jeżeli będziecie mieli taką możliwość wybierzcie się na koncert lub jakieś inne wydarzenie organizowane są na arenie amfiteatru. 

Kolejne słynne zabytki Puli z czasów imperium rzymskiego to Forum, Świątynia Augusta i Romy, Podwójna Brama, Brama Herkulesa czy Łuk Sergiusza. 

Najbardziej wysunięty na południe punkt na mapie Istrii to przylądek Kamenjak na półwyspie Premantura. Mnogość plaż i atrakcji sprawia, że można tutaj ciekawie spędzić cały dzień. Albo dni kilka. Mając na pokładzie miłośnika dinozaurów nie mogliśmy pominąć “ścieżki dinozaurów” która najpierw schowawszy się w cieniu sosnowego gaju a potem klucząc pomiędzy zaroślami makii doprowadzi Was do kamiennej plaży, na której skałach można podziwiać ślady pozostawione przez łapy dinozaurów. 

Wracamy na północ – tym razem pojedziemy środkiem Istrii. Na trasie mamy piękne średniowieczne miasteczka Vodnjan i Svetvincenat. Kamienna architektura w słońcu przesianym przez listowie potężnych platanów przywodzi na myśl malarstwo van Goga i kadry z Provansji. 

Z kolei przyroda, panoramy jakie roztaczają się przed nami na prowincji przypominają widokówki z Toskanii. Zobaczcie tylko. Zdjęcia z miasteczka Draguć:

Oto Hum. Najmniejsze miasto świata. zamieszkałe kamienice sąsiadują z malowniczymi ruinami opuszczonych domostw. Brukowanymi uliczkami cicho przemykają koty. 

Zapraszam na spacer. Te dziwne hielogrify to Głagolica. Cytuję za WIkipedią: Głagolica to „najstarsze znane pismo słowiańskie, którego stworzenie przypisuje się misjonarzowi-apostołowi Konstantemu zwanemu Cyrylem, który wraz z bratem Metodym zapisał w IX wieku za jego pomocą język słowiański”.

Kotli to piękna wioska położona nad strumieniem Mirna. Nurt rzeczki wydrążył w krasowej skale niezwykle malowniczy kanion. Rzeka płynie z oczka do oczka setką strumyków i tysiącem wodospadów. Całość robi niezapomniane wrażenie.

Krążąc bez celu krętymi jak znaki Glagolicy (nieopodal Humu znajduje się Glagolitic Alley – ścieżka, która przybliży turystom ciekawą historię tego alfabetu) uliczkami odkrywamy coraz to piękniejsze miejsca. Tutaj też, w piwniczce jednego z gospodarstw zrobimy zapasy pysznej, aromatycznej, zielonej oliwy, złotego miodu i czerwonego wina.

I to są właśnie moje ulubione pamiątki z podróży!

Istria Chorwacja: pamiątki.

Z podróży zawsze przywożę lokalne pyszności. Z Istrii, oprócz wspomnianych wyżej oliwy, miodu i wina przywiozłam też słoiczki z truflami. Te aromatyczne, okropnie drogie grzyby albo się kocha, albo nienawidzi. Ja należę do tej pierwszej grupy. “Istarskie” trufle są uważane za jedne z najlepszych na świecie. 

Jak zwykle przywiozłam też trochę serów i plastry pakowanego prsutu (chorwacka szynka dojrzewająca). Zawsze po powrocie z naszych wypraw urządzamy dla znajomych i rodziny tematyczne przyjęcie, na którym częstujemy naszych gości smakami danego regionu, pokazujemy zdjęcia i wspominamy naszą wyprawę. Zawsze podczas pobytu na Chorwacji robimy zapasy Cedevity w proszku. Ten smak to także podróż w czasie do okresu mojego dzieciństwa – ktoś pamięta Visolvit?

Wracając do oliwy, miodu i wina – te produkty staram się kupować bezpośrednio od producenta. Czasem pytam gospodarza kwatery czy zna kogoś kto ma wyjątkowo dobre produkty, a czasem, jeżeli widzę stosowny szyld, po prostu zajeżdżam na czyjeś podwórko. Takim zakupom zawsze towarzyszy degustacja „)

Z wypraw przywożę też różne znaleziska. Z Istrii przywiozłam na przykład starą cegłę i dachówkę (znalezione na poboczu drogi w Moscenicach), które służą mi w ogrodzie jako podstawki pod tealighty. A butelki po oliwie służą nam jako świeczniki.

Na koniec pokażę wam co przywiozłam z wyprawy do Dingac-Borak na półwyspie Peljesac. to dopiero były łowy!

Pora kończyć moją opowieść. Jeśli macie jakieś pytania dotyczące Istrii czy Chorwacji – piszcie śmiało. Bardzo chętnie na nie odpowiem!

Na razie!

DSC_3636

Podobuce

Raj na Ziemi